
Czym się kierujemy, jakie mamy cele życiowe, co chcemy osiągnąć? Każdy z nas stara się dążyć do czegoś co nas uszczęśliwia, sprawia radość, wypełnia pustkę w sercu. Chcemy z radością przeżyć życie, z uśmiechem na twarzy, ale …. No właśnie.
Zawsze uważałam, że jeśli ktoś rzuca nam „kłody” pod nogi, to powinniśmy podskoczyć wyżej, tylko kiedy jest ta granica wysokości?
Na swojej drodze życiowej spotykamy osoby, które kochamy. Jest miłość do partnera, do dzieci, bliskich ( rodzina), a nawet miłość do pracy. Człowiek jest fajnie skonstruowany, że może kochać na wiele sposobów.
Dzisiaj podzielę się swoimi przemyśleniami dotyczące kochania partnera.
Spotykamy mężczyznę (kobietę) w różnych etapach naszego życia. Jesteśmy na początku zafascynowani, powoli uczucie przeradza się w coś pięknego. Najpiękniejsza miłość jest wtedy, która nie ma żadnych konsekwencji , niczym nie jest obarczona, niekrzywdząca, po prostu spokojna, doskonała. Nie zawsze tak jest. Spotykamy osoby nie tylko samotne, bez zobowiązań, ale również „zajętych”, żonatych (mężatki).
Miłość nie pyta, ona już jest.

Na początku nie zwracamy na nic uwagę, nikt, i nic nam nie przeszkadza, jesteśmy w euforii, po przejściach, szukamy pocieszenia, ale czas mija, i chcemy więcej, i więcej. Uzależniamy się, czujemy spokój. I wreszcie nadchodzi wewnętrzna walka, odejść czy zostać. Z jednej strony serce płacze, krzyczy, i dalej kocha. I nagle dociera do nas świadomość wyrządzonej krzywdy, wyrzuty sumienia zmywają sen z naszych oczu. I co teraz? Poświęcić swoją miłość dla kogoś kogo nawet nie znamy ? Czy zachować się samolubnie, i krzyczeć – a ja ?
Znam taką osobę, która poświęciła swoją miłość, robiła wszystko by odsunąć się od kochającej osoby. Cały czas zachowywała się obojętnie, lekceważącą, udając brak uczuć. Tylko nikt nie wie co tak naprawdę czuła, jak mocno musiała pokonywać walkę z samą sobą. Ktoś powie: widziały oczy …. , ale nikt nie jest na jej miejscu, nie chodzi w jej butach. Nie oceniajmy. Smutne, ale czy egoizm nie jest gorszy? Być samolubem, myśleć w tym przypadku tylko o swoich uczuciach? Dla mnie – straszne, ale zaznaczam to jest tylko moje zdanie, choć uważam, że w niektórych przypadkach myślenie o sobie jest też wskazane, przecież to nasze życie.

Nie możemy tylko uznawać dwóch kolorów: biel – czerń. Szarość też jest cudna, to nasze uśmiechy, które pomagają ułożyć nasze „puzzle” życiowe.
Nie poświęcajmy się dla kogoś, nie doprowadzajmy do trudnych wyborów. Bądźmy sobą.
Kierujmy się się swoim rozumem, ale tak byśmy mogli spać spokojnie.
Miłość naprawdę jest piękna, ale szczera, prawdziwa, nie raniąca nikogo.
Nie chwytajmy się „brzytwy”, bo to kiedyś nas będzie niszczyć od środka. Doceńmy siebie.
Miłość jest w nas, i w naszych czynach.

Do miłego….