Przeznaczenie…..zapisane w gwiazdach

Przeznaczenie, to słowo, pod którym kryje się tajemnica, coś ukrytego, a z drugiej strony rozpalające ciekawość.

Czy tak naprawdę wierzymy w przeznaczenie nasze? Czy to nie jest taka baśniowa legenda? Czy każdy z nas ma zapisane gdzieś tam w gwiazdach swoje życie?

Zawsze wierzyłam, że wszystko co dzieje się w moim życiu ma swój ukryty cel. Nic nie dzieje się bez przyczyny. W sumie chyba tak dalej uważam.

Pozwólmy, nie raz ponieść się „ mazurskim” wiatrom, uwierzmy w nasze przeznaczenie. Po burzy zawsze wychodzi słońce. Pomyślmy, że gdzieś tam jest ktoś, kto jest dla nas przeznaczony. Nie znamy dnia, ani godziny.

Pamiętam, taką sytuacje z mojego życia, gdy pierwszy raz ja kobieta kupowałam samochód ( taki dla siebie), sama, bez niczyjej pomocy ( brak totalnej wiedzy na temat motoryzacji). Podążałam aleją wśród wystawionych samochodów do sprzedaży, i nagle odwróciłam wzrok, i zobaczyłam jak on patrzy na mnie. Mój samochód. Wiedziałam, że będzie mój. Najśmieszniejsze było moje pytanie do sprzedawcy: „ale wszystko okej z tym samochodem?”. Nie pytałam o nic więcej, nawet nie wiedziałam co kryje się pod maską tego autka. I Najpiękniejsze było to, że ten samochód towarzyszył mi przez kilka dobrych lat. Fakt, „chorował”, ale wiedziałam, że rano wstanę, wymyślę sobie wyjazd nad morze czy góry, to on mnie tam zawiezie. On był dla mnie przeznaczony. To tak jak w sklepie, przechodzę między wieszakami z sukienkami, i wisi ona – najpiękniejsza, ta dla mnie . W księgarni mnóstwo książek, bardzo duży wybór, ale wzrok pada tylko na jedną. I wiem,muszę ją przeczytać. To jest ta książka. Może ktoś powie, banalne, nic nie znaczące, ale to jest moje zdanie, moja wiara, że coś jest mi pisane.

Czy Wy też tak macie? Czy też to czujecie?

Jestem przekonana ( ale może to tylko moje takie „widzi mi się„), że gdzieś tam ukryte jest nasze przeznaczenie. Może miłość, może coś na co długo czekamy.

Ono jest w nas, dążmy do tego, żeby nie przegapić coś wspaniałego, co czeka na nas. Nie pozwólmy zgubić się naszemu przeznaczeniu. Popatrzmy w niebo w naszą najpiękniejszą gwiazdę.

Do miłego….

Czas sprzymierzeńcem…. Nadzieji

Powtarzamy sobie zawsze, nadzieja umiera ostatnia.

Nadzieja, to czas, na który czekamy. Jest to czas oczekiwania na coś dobrego.

Czy my lubimy czekać? Hmm, cierpliwość nie dla każdego. Życie pisze tak różne scenariusze, nie raz w niektórych przypadkach ostatnią deskę ratunku jest nadzieja. Tak pięknie to słowo brzmi. Szczerze mówiąc w tym słowie odnajdują się inne: pokora, spokój, odwaga.

Czy ktoś nigdy nie miał nadziei? Uważam, że nie ma takiej osoby. W szkole dziecko ma nadzieje, że napisało dobrze sprawdzian, w późniejszych latach, zastanawia się czy będzie pracować w swojej wymarzonej pracy. I tak powoli, życie upływa na w zlotach i upadkach, ale Ona jest zawsze z nami.

Tak sobie myślę, byłoby nam bardzo ciężko bez niej. Lubimy mieć zawsze oparcie w trudnych chwilach. Z jednej strony jest to smutne, a z drugiej dodaje nam otuchy, tak jakby trzymała nas za rękę, szeptała nam do ucha: Dasz radę, nie poddawaj się, kto jak nie Ty ! Ona nabiera tak naprawdę innego znaczenia.

Nadzieja jest czymś wspaniałym, czymś bez którego nie możemy się obejść. Jest naszym ratunkiem, ukojeniem.

Są nie raz bardzo trudne sytuacje w naszym życiu, które przytłaczają nas tak bardzo, iż myślimy, że wszystko stracone. Póki mamy ją w sobie, jesteśmy silni, otoczeni aurą, którą może nie widać, ale jest. Jest głęboko w nas, czuwa żebyśmy jej nie stracili, ale tez musimy jej pomóc, podtrzymywać tę iskierkę nadziei. Nie pozwólmy jej zgasnąć. Ona jest częścią nas. Jest potrzebna nam do życia, do funkcjonowania w tym obecnie nieprzewidywalnym świecie. Rozbudzamy ją w innych, niech nie przygasa.

Pamiętajmy, nie zatraćmy się w życiu codziennym.

Żyjmy tu i teraz. Miejmy w sobie te piękne uczucia : Miłość, Nadzieja i Wiara.

Do miłego….

Miłości…….moja

Długo zastanawiałam się, czy potrafię, czy umiem napisać o czymś tak pięknym jak Miłość. W sumie z dozą nieśmiałości się do tego zabieram.

Jest to najpiękniejsze uczucie, które towarzyszy nam już od narodzin. Najpierw jest bezbronna, cichutka, otulona spokojem. Później nabiera rozpędu, jest szalona, bez zahamowań, taka czysta, bez zobowiązań, nie licząca się z tykającym zegarem.

Uskrzydla nas. Jesteśmy wśród gwiazd.

Nagle ogarnia mnie zaduma w tym momencie, czyżbym zapomniała o niej?, a teraz pod wpływem rozpędzonego długopisu, budzi się we mnie to coś, o czym zawsze wiedziałam.

Każda miłość jest w nas, i nie jedno ma imię.

Miłość to szum fal, to piasek z plaży na stopach, pierwsze promienie słońca, okalające nasze ciało. To park, nawet zachód słońca wśród bloków w centrum miasta.

Najpiękniejszy uśmiech dziecka, muśnięcie pocałunkiem, zapytanie rodzica: „wszystko dobrze ?”. Słowo „ kocham cię” nie raz jest niczym w stosunku do czynów. Tylko nie zapominajmy, że fajnie go usłyszeć. Czujemy się bezpieczni. Nieważne czy mamy jakiś problem, coś trudnego przed nami do zrobienia. Pamiętajmy, że są osoby, którzy mówią: „jestem”. Nie oczekujmy od nich wyręczenia nas w pokonywaniu problemów. Oni po prostu są. Są w naszych sercach, umysłach. Wiemy, że nie Jesteśmy sami.

Pamietajmy!! Nigdy prze nigdy nie odwracajmy się od nich. Możemy strzelić przysłowiowego „focha”, ale nie kończmy naszej relacji.

To nie jest dobre dla nikogo. Nie wyobrażam sobie życia, gdybym nie miała kontaktu z moją rodziną. Oni po prostu są.

Nie zatraćmy się w tym obecnie troszkę dziwnym świecie. Pamiętajmy, bądźmy sobą.

Kochajmy się, i pozwólmy się kochać. To naprawdę nie wiele, a daje bardzo dużo.

Do miłego…..

Tęsknota za ……

Każdy z nas zapewne to przeżył, tęskniąc za kimś lub za czymś innym. Szczerze mówiąc, dla mnie nie ma czegoś takiego, że można tęsknić mniej lub więcej.

Tęsknota to tęsknota

Jest to bardzo smutne uczucie (zdecydowanie jestem za miłością), nie raz doprowadzające do rozpaczy. Rozróżniamy kilka rodzaje tęsknot, a może nawet kilkanaście, lub więcej.

Trudno wybrać tą szczególną, chociaż jeśli byłabym szczera ze swoimi myślami, to jednak najwyższy stopień tęsknoty, to tęsknota za najbliższą osobą. Czy jest to osoba z rodziny, czy też miłość swojego życia. Jesteśmy takim człowieczeństwem, że nie lubimy być sami na dłuższą metę ( i bardzo dobrze ). Rodzina jest dla nas bardzo ważna, uwielbiamy przebywać z kimś bliskim swemu sercu. I nagle tracimy kogoś kogo kochamy, ogarnia nas pustka, rozpacz, szloch. Nie potrafimy sami funkcjonować, jakbyśmy byli nieprzygotowani sami do życia. Dzień rozpoczynamy, myśląc o tej osobie, cokolwiek nie zrobimy, wszystko nam się z nią kojarzy. Nie przyjmujemy słów pocieszenia, bo takie nie istnieją. Tęsknimy całą sobą. Jedynym naszym sprzymierzeńcem jest czas.

Ciekawa jest, czy też tak uważacie, że to jest najtrudniejsza i najgorsza tęsknota? Jak dla mnie, jest to nie do opisania.

Często też się zdarza, że ktoś wyjedzie w jakimś celu ( praca, urlop, zmiana miejsca zamieszkania) też nam smutno, tylko w tym smutku jest to fajne, że możemy zadzwonić, odwiedzić, wiemy również, że ta osoba może wrócić.

Trudną jest również tęsknota za zwierzakiem – przyjacielem. Rodziny jak również osoby samotne, rozpaczają gdy ich pies, kot, lub przedstawiciel braci mniejszej zaginie, lub odejdzie już na zawsze. Jesteśmy związani uczuciowo, ośmielę się wręcz porównać, że jest to taka sama tęsknota jak za ukochaną osobą. Rozpaczamy, wiemy że żadna istota nam go nie zastąpi. W niektórych momentach zapominamy nawet, że go nie ma, i przywołujemy, wołamy, ale zostaje to bez odzewu.

W zeszłym roku odszedł mój pies. Wszyscy się go bali nawet moja rodzina pomimo, że był taki potulny, ale fakt był duży i silny. Był to mój pies. Sama go znalazłam, sama go przywiozłam, jak był chory to tylko ja z nim jeździłam do weterynarza. Mój Rambo ( tak miał na imię ) był bernardynem. Jego mocny i silny głos każdy słyszał, pomimo jego postury był łagodny jak baranek, aczkolwiek podczas zabawy Rambo potrafił uszczypać w tyłek swoimi ząbkami, tak dla zabawy. Miał swój oddzielony plac, żeby mógł się wybiegać, a ja do tej pory spoglądam w jego stronę. Taki to był mój pies – Rambo.

Nasuwa mi się teraz myśl, o tęsknocie za minionym czasie, o tym co już było. Wtedy kiedy czuliśmy się szczęśliwi. Pomyślmy wtedy, to już było, a może los obdarzy nas w przyszłości czymś szczególnym, ważniejszym, fajniejszym, szczęśliwszym.

Mogłabym wymieniać i wymieniać rodzaje tęsknot, tylko nikt nie ma na to wpływu. To jest życie. Niczego nie żałujmy, starajmy się cieszyć chwilą, wykorzystujmy każdą minutę, sekundę. Kochajmy nasze życie.

Pamietajmy, czas płynie stanowczo za szybko.

Do miłego…..

Goniąc…. Za Marzeniami

Zapewne każdy z nas, o czymś (o kimś) marzy.

Może to być rzecz, może chęć coś zobaczenia, może również o spokoju wewnętrznym, o miłości…. Marzeń nie raz jest ogrom. Są niektóre bardziej przyziemne, takie może zwyczajne, aczkolwiek brakujące ogniwo w naszym życiu. Dla jednych to zbyt banalne, jeśli mają to coś czego nie nie ma ktoś. Nigdy nie można podważać dążeń do czyjego spełnienia, realizacji, bo nikt nie jest na czyimś miejscu.

Kiedyś myślałam, że marzenie to taka ulotna rzecz, która gdzieś tam jest, ale nie do spełnienia, teraz już wiem jak bardzo się myliłam.

Marzenie, brzmi to słowo jak coś nie realne. Bzdura, wszystko jest realne, tylko to zależy od nas samych.

Rodzina, jedna z najważniejszych aspektów naszego życia. Pod tym słowem nasuwa się, rodzina to : mama, tata, rodzeństwo…. itd więzy krwi, ale życie jednak pisze różne scenariusze ( nawet te smutne) i nagle zostajecie sami. Popatrzcie obok siebie, przecież słowo rodzina niejedno ma imię. Nastolatki traktują swoje „psiapsi” jak siostrę czy brata. Może bądźmy w życiu dorosłym tymi właśnie „nastolatkami”,i popatrzmy inaczej na swoich przyjaciół, może to oni w głębi duszy są naszą rodziną, może „przyszywaną”, ale rodziną.

Marzymy również o jakieś rzeczy. Coś co zobaczymy, coś co przykuje naszą uwagę, wtedy padają słowa: jak ja o tym marzę. Nowoczesny samochód, wypasione wczasy, piękna sukienka. Uważacie, że tego też się nie da spełnić? To wszystko zależy od Was. Nie ma rzeczy nie do zrealizowania, aczkolwiek potrzeba od nas pewnego wysiłku. Zróbcie wszystko, postawcie sobie cel, napiszcie to na kartce, i patrzcie na to codziennie, czy rano czy wieczorem, jeśli tak naprawdę tego pragniecie.

Uśmiecham się teraz, bo cały czas mówiłam do osób z mojego otoczenia, jak bardzo bym chciała zobaczyć jedna z wysp Polinezji francuskiej. Zagłębiłam się w to marzenie, uzmysłowiłam sobie, czy tak naprawdę o tym marzę? Fajnie by było zobaczyć, No ale … czy tak naprawdę chcę? Lot trwa 24h, a ja przecież nie lubię, czy coś jest tak naprawdę do zobaczenia aż tak ?, może szkoda kasy na nią – są fajniejsze, ale najbardziej śmieszną rzecz, która powiedziałam – a po co spełniać, lepiej marzyć. I wtedy zrozumiałam, że to nie marzenie tak do końca, tylko takie „chciałabym” – a może nie ….

Jest taki dzień w roku, 1 styczeń, wtedy nachodzą myśli, Nowy Rok-Nowa Ja, są nowe marzenia, nowe myśli, plany. Niektórzy robią listę życzeń. Starając się punkt po punkcie zrealizować, inni wypisują rzeczy, które muszą kupić. Tak właśnie, wypiszmy to na kartkach nasze pragnienia, zmieńmy jest w słowa, a to już ciut sukcesu, bo one są w nas, niektóre ukryte z tyłu głowy, bo jeszcze nie czas, nie pora. Ale pytam się, że kiedy? Kiedy będzie ta pora? Kiedy będzie ten czas? Jutro, a może za rok?

Nie odkładajmy nic na później, bo później może nie nadejść !!

Chociaż postarajmy się coś zrobić w tym kierunku. Marzenia nie muszą być nie realne, oczywiście gwiazdki z nieba nie da się ściągnąć, ale można zobaczyć ją w oczach innej osoby.

Nie czekajmy, aż czas upłynie, bo on tak przeminie. Zatrzymajmy się w biegu naszego życia, i pomyślmy. I nagle zrozumiemy, że to o czym marzyliśmy, mamy na wyciągnięciu ręki. Są takie realne, i prawdziwe. Tylko to od nas zależy.

Obudźmy się, to nie sen – to my. A przede wszystkim nie bójmy się marzyć.

Nie pozwól, żeby ktoś mówił jak masz żyć !!

Do miłego….

Droga do ….. szczęścia

Jestem ……. Moje myśli przywiodły mnie z powrotem, do tego miejsca, od którego zaczęłam się zastanawiać, czy potrafię, czy umiem, zapisać swoje myśli.

Od kilku dni zastanawiam się czy każdy z nas ma choć malutki zarys szczęścia. Ale co naprawdę znaczy szczęście? Co robimy żeby być szczęśliwym? Co nas uszczęśliwia? 

Pod słowem ”szczęście” kryje się wiele znaczeń. Dla jednych to tylko, a może aż tylko przeżycie dnia w spokoju, bez żadnych niepotrzebnych potknięć. Dla drugich szczęście jest posiadanie rzeczy materialnej, czegoś co na to się długo czekało. Inni natomiast są szczęśliwi, że mają ukochaną osobę. Miłość ich uszczęśliwia. Rodzina, która jest, wspiera ich, przytuli, pocieszy. Ktoś powie nie, przecież jestem chory, inny przegrałem dużo kasy w hazardzie, odeszła osoba, którą tak kochaliśmy.

Szukajmy naszej drogi do szczęścia

Pewnie Jesteście ciekawi czy ja jestem szczęśliwa. Tak, mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, i nie dlatego, że coś aż takiego posiadam, lub wygrałam. Szczęście jest we mnie. Uszczęśliwia mnie to, że mam w swoim otoczeniu ukochane osoby, na których zawsze mogę liczyć. Robię to co lubię. Uwielbiam patrzeć na wschód słońca – może to banalne, ale ja to kocham. Cieszą mnie moje drzewka wiśniowe, które może nie rodzą wiele owoców, ale wierzę, że kiedyś tak będzie. To może nic nadzwyczajnego, mało znaczące rzeczy, ale nie oczekujmy od siebie cudów, żeby to poczuć. 

Może warto odnaleźć w nas to ”coś”, z uśmiechu, ze zwykłego dnia, nieznaczących rzeczy, które sobie kupimy.

Może tak naprawdę szczęście jest w nas, które gdzieś głęboko się ukryło. Otwórzmy się dla niego. Uwierzcie, to jest ta droga.

Może warto rano wstać, spojrzeć w lustro, powiedzieć – dzień dobry, to będzie wspaniały dzień, a przede wszystkim uśmiechnąć się.

Właśnie uzmysłowiłam sobie, jak kilka lat temu kupiłam sobie małą podusie, na której było napisane: ”I będę szczęśliwa, choćbym miała to szczęście narysować” ( w sumie mam ją do dzisiaj).

Zróbmy to !!! Weźmy w swoje ręce nasze życie, i do dzieła. Poszukajmy tego szczęścia, gdzieś blisko, nie wymyślajmy powodów, nie poddawajmy się. Cieszmy się z każdego drobiazgu, uwierzcie mi, że chociaż cień uśmiechu zagości na naszych twarzach, to spowoduje odrobinę, malutką, drobniutką iskierkę szczęścia. Liczycie się Wy, to jest ten czas.

Pamiętajcie, nie żyjcie przeszłością, ona już była.

Wiecie co ja teraz robię, uśmiecham się, ponieważ napisałam to co myślę, chociaż wiem, że daleko mi jeszcze do blogerów. Ale kiedyś przyjdzie mój czas – mam nadzieje. 

Pamiętajcie : rano ” dzień dobry” i uśmiech do lustra, taki prawdziwy, taki dla nas samych, wyjątkowy. 

Nie czekajcie na cud, cud jest tu i teraz.

Do miłego…

Moje początki….moje myśli

Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy: blog, ale że co?

Pisać, opisywać, czy może wszystko co w głowie się zrodzi? Pierwsza myśl.

Długo zastanawiałam się, czy potrafię, czy umiem przelać myśli na papier. Z jednej strony proste: wystarczy kartka, długopis, i leci. Hmm, tylko …. Jedno zdanie, drugie zdanie, i kropka. Ale co dalej? I nagle naradza się myśl, jedna trzecia……

Myśli nasze są zawsze z nami, krążą w naszych głowach, potrzebne, niepotrzebne. Największy przypływ występuje rano. Potok myśli: – w co się ubrać. – czy zdążę ze śniadaniem – może lepiej tylko kawa. – pięć razy sprawdzanie wyłączonego żelazka, a na koniec jeszcze zdjęcie, bo może jakimś cudem działa. Natomiast przy wolnym dniu, od pracy, od szkoły następują tysiące myśli. Może posprzątam dom, może wyplewię rabaty, albo pojadę na zakupy, ale przecież miał to być dzień odpoczynku.

Właśnie przebiegła mi myśl przez głowę, czy ja piszę o sobie, czy jest wiele osób, które właśnie tak mają?

A wracając do naszych myśli, nie zapominajmy o planach. W otaczającym nas świecie są osoby, które uwielbiają planować. Trzymając się konsekwentnie swojego celu. Jednym się udaje wszystkie „punkciki” na mapie planów odznaczyć, a jeszcze innym połowę. Są również osoby, którzy lubią żyć bez planów, dniem dzisiejszym.

Każdy z nas ma swoją myśl, którą się kieruje, kierował, i będzie kierować. Ona jest naszym działaniem, naszym motorem.

Nie zapominajmy jednak o naszych myślach „tu i teraz”, spontaniczne myśli, pobudzone, nabierające dużej mocy, bez których nie byłoby kolorowo, nie nauczylibyśmy się wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Nie ulegniemy wodzom fantazji.

Myśl – może banalna, ale jaka życiowa.

Uff poszło …. Ale czy udało się chociaż troszkę przelać moje myśli na „papier”? A może nie?

Może nie dzisiaj, może nie jutro, może za tydzień poczuję ten przysłowiowy „wiatr w żagle”, i wrócę tutaj z nowymi myślami? I spotkamy się tu, w tym samym miejscu, gdzie jestem teraz – na moim blogu razem z Wami.

Do miłego ..,.