Poświęcenie czy egoizm ……… najtrudniejszy wybór

Czym się kierujemy, jakie mamy cele życiowe, co chcemy osiągnąć? Każdy z nas stara się dążyć do czegoś co nas uszczęśliwia, sprawia radość, wypełnia pustkę w sercu. Chcemy z radością przeżyć życie, z uśmiechem na twarzy, ale …. No właśnie.

Zawsze uważałam, że jeśli ktoś rzuca nam „kłody” pod nogi, to powinniśmy podskoczyć wyżej, tylko kiedy jest ta granica wysokości?

Na swojej drodze życiowej spotykamy osoby, które kochamy. Jest miłość do partnera, do dzieci, bliskich ( rodzina), a nawet miłość do pracy. Człowiek jest fajnie skonstruowany, że może kochać na wiele sposobów.

Dzisiaj podzielę się swoimi przemyśleniami dotyczące kochania partnera.

Spotykamy mężczyznę (kobietę) w różnych etapach naszego życia. Jesteśmy na początku zafascynowani, powoli uczucie przeradza się w coś pięknego. Najpiękniejsza miłość jest wtedy, która nie ma żadnych konsekwencji , niczym nie jest obarczona, niekrzywdząca, po prostu spokojna, doskonała. Nie zawsze tak jest. Spotykamy osoby nie tylko samotne, bez zobowiązań, ale również „zajętych”, żonatych (mężatki).

Miłość nie pyta, ona już jest.

Na początku nie zwracamy na nic uwagę, nikt, i nic nam nie przeszkadza, jesteśmy w euforii, po przejściach, szukamy pocieszenia, ale czas mija, i chcemy więcej, i więcej. Uzależniamy się, czujemy spokój. I wreszcie nadchodzi wewnętrzna walka, odejść czy zostać. Z jednej strony serce płacze, krzyczy, i dalej kocha. I nagle dociera do nas świadomość wyrządzonej krzywdy, wyrzuty sumienia zmywają sen z naszych oczu. I co teraz? Poświęcić swoją miłość dla kogoś kogo nawet nie znamy ? Czy zachować się samolubnie, i krzyczeć – a ja ?

Znam taką osobę, która poświęciła swoją miłość, robiła wszystko by odsunąć się od kochającej osoby. Cały czas zachowywała się obojętnie, lekceważącą, udając brak uczuć. Tylko nikt nie wie co tak naprawdę czuła, jak mocno musiała pokonywać walkę z samą sobą. Ktoś powie: widziały oczy …. , ale nikt nie jest na jej miejscu, nie chodzi w jej butach. Nie oceniajmy. Smutne, ale czy egoizm nie jest gorszy? Być samolubem, myśleć w tym przypadku tylko o swoich uczuciach? Dla mnie – straszne, ale zaznaczam to jest tylko moje zdanie, choć uważam, że w niektórych przypadkach myślenie o sobie jest też wskazane, przecież to nasze życie.

Nie możemy tylko uznawać dwóch kolorów: biel – czerń. Szarość też jest cudna, to nasze uśmiechy, które pomagają ułożyć nasze „puzzle” życiowe.

Nie poświęcajmy się dla kogoś, nie doprowadzajmy do trudnych wyborów. Bądźmy sobą.

Kierujmy się się swoim rozumem, ale tak byśmy mogli spać spokojnie.

Miłość naprawdę jest piękna, ale szczera, prawdziwa, nie raniąca nikogo.

Nie chwytajmy się „brzytwy”, bo to kiedyś nas będzie niszczyć od środka. Doceńmy siebie.

Miłość jest w nas, i w naszych czynach.

Do miłego….

Rozum czy ….. serce

Kiedyś myślałam, że życie jest proste, łatwiejsze, wystarczy żyć według normalnych zasad. No ale cóż …. pomyliłam się. Z upływem czasu, jak każdy z nas miał swoje „kłody”, rozczarowanie, dokonywanie złych wyborów, rezygnacja z wymarzonych planów itp.

Oczywiście jest też radość, szczęście, rodzina, przyjemność, ustabilizowanie w pracy, życie osobiste ….. itd itd

Tak teraz się zastanawiam, czy potrafię przekazać to o czym myślę. Piszę o tym co wszyscy wiemy, błądzę w wprowadzeniu Was w mój tok myślenia, ale spróbuję.

Ostatnio usłyszałam opowieść od mojej znajomej o pewnych perypetiach życiowych kobiety. Po dramatycznym rozwodzie poznała mężczyznę. Na początku traktowała tą znajomość jako zapomnienie o byłym związku, zaczęła się pocieszać, że jednak ma szansę na nowy związek, nowe życie. Długie rozmowy telefoniczne, znajomość przeradzała się w przyjażń, jakieś ukryte pocałunki, i nagle … dowiaduje się, że on nie jest sam, ma żonę, dzieci. Zaskoczenie jej było ogromne, unikała go, tłumaczyła, że bardzo źle się z tym czuje, on dzwonił, opowiadał, że nie kocha ślubnej, czeka jak tylko troszkę dzieci podrosną to się rozwiedzie, jego małżeństwo to fikcja. Podawał szczegóły jak bardzo mu źle, i jak w tanim romansidle uwierzyła bezgranicznie. Wierzyła, bo ona już przeszła do ostatniego etapu związku, którym jest Miłość. Lata mijały, dalej czekała, słuchała kłamstw, i nagle zaczęły jej przeszkadzać samotne wieczory, zaczęła myśleć o jego żonie. Uświadomiła sobie czy jego małżonka naprawdę jest winna? Czy to nie on szukał zabawy, wrażeń? Udawał przed nią miłość, a tak naprawdę wykorzystywał? Mężczyzna poznał jej rodzinę, wszyscy się bardzo polubili, w sumie sama sielanka, ale… No właśnie. I nastąpiły najgorsze wyrzuty sumienia, i świadomość krzywdy wyrządzonej żonie mężczyzny.

Moja koleżanka zawsze się ze mnie śmiała, że mam troszkę z psychologa, mówiąc mi tą historię chciała usłyszeć moje zdanie, czy potępię takie zachowanie. Tak naprawdę nie potrafię ocenić, nie jest to łatwe wskazać kto jest głównym winnym, bo to można najszybciej, jedynie mogę szczerze powiedzieć, że to jest smutne, i przykre. Czy obwiniać kobietę, która po rozwodzie złapała się „brzytwy”? Czy mężczyznę, który świadomie krzywdzi swoją rodzinę? W sumie oby dwoje robią to świadomie. Podzielić winę po połowie? Czy w końcu ślubna jest taka jaka została opisana?

Zawsze uważałam, że Miłość jest najważniejsza, ale czy ta miłość w tej historii jest prawdziwa, i szczera? W swojej głowie słyszę cały czas powiedzenie : Nie czyń priorytetu z kogoś, kto ma ciebie tylko za opcję.

Szczerze mówiąc, nie umiem dokładnie znaleźć pomysłu na jakaś konkretną radę, ponieważ nie znam konkretnych szczegółów, nie przebywałam w ich towarzystwie, a nawet nie rozmawiałam. Ale wiem jedno.

Nikt z całej trójki nie jest szczęśliwy. Solidarnie spojrzeć na to, to dwie kobiety skrzywdzone (tak, jedna bardziej), jest też opcja, że ten mężczyzna naprawdę nie był szczęśliwy w swoim małżeństwie. Ktoś powie mógł odejść, ale czy my wiemy jakie tam są powiązania ? Może obawa straty dzieci, choroba, dobra materialne ?

Za swojej strony mogę tylko powiedzieć, że nauczmy się patrzeć z dwóch stron zanim wydamy werdykt. Pamietajmy, że życie jest tylko jedno, tylko nie zapomnijmy, że nie tylko my żyjemy na tym świecie, i nie tylko my mamy uczucia.

Przeczytane: Podążaj za głosem serca, ale weź swój mózg ze sobą.

Do miłego….

Kocham Cię ….. życie

Długo mnie nie było, ale wróciłam z dozą niepewności.

Zastanawiałam się nad terminem zmian naszego życia. Są osoby, które są zadowolone ze swojego miejsca na ziemi, lecz też są osoby, które pragną czegoś innego.

Zmiany w naszym życiu prywatnym, zawodowym. Z biegiem czasu przychodzi ten czas, kiedy targają nas rozterki. Czujemy, że nie jesteśmy szczęśliwi tak naprawdę, nasza praca nie jest pracą taką jaką byśmy chcieli, czujemy pewien niedosyt, ….. itd. Utknęliśmy w dziwnym kole, chcielibyśmy coś zmienić, a jednak uważamy, że może już za późno, może czas się skończył, po co zmieniać-jest dobrze.

Tylko nie jest dobrze. Czas płynie, nie czeka na nasze zmiany, na nowe decyzje – on płynie. Najgorsze jest to, że jesteśmy świadomi, że to życie nie jest fajne. Czasem żyjemy może dla kogoś, chcemy udowodnić, że damy radę, że potrafimy, że cieszymy się z tego co mamy. Głupi przyklejony uśmiech.

Tylko tak naprawdę to nie jest nasze życie.

Nie chcemy tego robić, nie cieszy nas to, w głębi duszy pragniemy czegoś innego.Być z kimś innym, robić coś innego.

Kiedyś zastanawiałam się, co nas powstrzymuje? Teraz już wiem – strach, obawa, zburzenie tego „jest dobrze”.

Pisząc to teraz zastanawiam się czy ja sama siebie chce przekonać do zmian, które siedzą gdzieś głęboko w myślach? Może już czas na przysłowiowy wiatr w żagle. Powiedzieć to jest moje życie, dopóki jest siła, samozaparcie, mój czas do poszukiwania tego czegoś. No właśnie, co to dokładnie jest. To jest uśmiech, to jest wolność emocjonalna, to miłość, radość z każdego dnia, to ja. Może to brzmi dziecinnie, nieżyciowo, może będzie na początku bardzo trudno, może rodzina nie zrozumie, przyjaciele się oburzą. No cóż.

„Nie pozwól, by ktoś, kto nie chodził w twoich butach, mówił Ci, jak masz wiązać sznurówki”. (gdzieś przeczytane)

Zacznijmy podążać do naszego celu, pragnienia najpiękniejszych zmian. Wyznaczmy sobie to co chcemy, pilnujmy naszego czasu, i dążmy do finału. Przyzwyczajmy się do nowych myśli, do nowego „ja”.

Pamiętajmy, że życia nie cofniemy, zegar zawsze do przodu.

Nigdy nie będzie odpowiedniego czasu, miejsca, chwili. Stwórzmy sami ten moment, jeśli tylko chociaż jesteśmy ciut pewni, że to jest to. Może być na początku ciężko, inaczej, będą wątpliwości, ale miejmy tego świadomość że zawsze będą. Sami musimy to zrobić, nikt za nas tęgi nie zrobi, chociaż „doradców” może być dużo.

Kierujmy się sercem, ale nie zapomnijmy wziąść rozumu ze sobą.

Uwierzmy w siebie.

Życie jest nie raz tak nieprzewidywalne, nie zawsze swieci słońce, ale dążmy do zwycięstwa. Zróbmy to dla siebie. Kierujmy się naszymi pragnieniami, naszą intuicją, naszym celem. Nie zastanawiajmy się co by było gdyby… – ten czas już był. Nie obudźmy się ręką w nocniku.

Kochasz, to niech ta osoba usłyszy, zależy Ci to zrób wszystko by być razem. Chcesz podróżować to dąż do tego. Może czas zmiany pracy, stylu życia.

Pamiętajmy, że jutro jest to następny dzień naszego życia.

Nikt nam nie powie ile nam zostało, kiedy nam świeczka zgaśnie. Wiem, brzmi to strasznie, ale to jest tylko życie, i w dodatku nasze. Nie walczmy ze swoimi myślami, za naszą tęsknotą bycia szczęśliwym, spełnioną osobą.

Nie czekajmy na cud, na to że ktoś nam powie co mamy zrobić. My musimy czuć potrzebę zmian. Nasz czas.

Do dzieła !!!

Do miłego ….

Życiowe kroki……

Od kilku dni biorę do ręki długopis, i zastanawiam się, czy jestem gotowa przelać swoje myśli tłoczące się w głowie.

Zawsze powtarzam sobie, życie pisze nam swój scenariusz, chociaż wczoraj gdzieś tam przeczytałam, że to my jesteśmy autorami tytułów.

Czy tak naprawdę potrafimy wziąć życie w swoje ręce? Czy jednak obawiamy się zmian? Czy tak naprawdę żyjemy tak jak chcemy? Czy coś lub ktoś nas powstrzymuje? Najczęściej z tyłu głowy słyszymy: po co zmieniać – jest przecież ok, po co ryzykować – jest nam dobrze. Przyzwyczailiśmy się do swojego życia, ale czy tego chcemy?

W każdym swoim wpisie, mówię, że my jesteśmy najważniejsi, że życie jest tylko jedno, i od nas zależy jak go przeżyjemy. Nie zapomnijcie o tym co jest ważne.

Często dostajemy sygnały od życia, że to jest ten czas na zmiany- nasz czas, ale ogarnia nas lęk, strach przed nowym. A przecież to jest ta chwila, żeby pójść o krok do przodu. Krok do miłości, do wymarzonej pracy, do dobrych zmian.

Jest to tak jak z małym dzieciaczkiem uczącym się chodzić. Namawiamy do zrobienia pierwszego kroczku, jest on nieśmiały, otulony strachem, a zarazem ciekawością. Ktoś powie: łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Dokładnie tak, też sama jestem w różnych sytuacjach, chcę coś zmienić, ale ogarnia mnie lęk, zastanawiam się nagle czy ta zmiana jest odpowiednia jednak dla mnie. Muszę zrozumieć, nauczyć się, nie tkwić w jakimś kole, tylko iść do przodu, to jest moje życie. Znaleźć swoje światełko w tunelu.

Bądźmy szczęśliwi. Szukajmy tego co nas uszczęśliwi. Zatańczmy swoje tango.

Kilka lat do tyłu, sama byłam na rozdrożu swojego życia. Dwoje dzieci, i rozwód na horyzoncie. Była to walka między rozumem, a sercem. Wiedziałam, że muszę to zrobić, ale tak bardzo kochałam ….. Z biegiem czasu wiem, że to była najlepsza decyzja. Fakt, było ciężko, ale wsparcie rodziny było bezcenne. Teraz dzieci moje są dorosłe, mam bardzo fajną pracę, którą uwielbiam, rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć. Jeśli chodzi o miłość, hmm no cóż….

Zmiany są ważne, nie raz z przytupem, obrót o 360 stopni, ale warto, lecz tylko wtedy jeśli jesteśmy przekonani, że to nas uszczęśliwi. Walczmy o nasze życie. Zawsze krok do przodu, nigdy do tylu.

Żyjesz teraz. Tu i teraz !!!

Do miłego….

Ohana….. znaczy rodzina

Długo zastanawiałam się, czy napisać co jest dla mnie bardzo ważne, coś co daje mi siłę, cel, motywacje – Rodzina.

Nie jedna osoba przekonała się swoim życiu, jak cudnie mieć kogoś bliskiego. Nie liczą się tylko więzy krwi, rodziną może być obca, a z drugiej strony bliska osoba, która może się okazać ważniejszą niż przyjaciel ( chociaż przyjaciel to tez jak rodzina). To nie jest ważne, ważne jest to, że jest w naszym sercu. Pamiętajmy o tym, pomimo wszystko.

Nie musimy dzwonić codziennie (chociaż może warto znaleźć minutkę dziennie), czy codziennie przyjeżdżać, ale nie zostawiajmy ich samych z sobą, nie dajmy im poczuć tą okropną samotność. Zapytajmy ich o zdrowie, czy wszystko w porządku, czy nie potrzebują pomocy. Są pewne daty w roku, ważne dla każdego z nas, czy to urodziny, czy jakaś rocznica, a przede wszystkim w święta. Zadzwońmy, wyślijmy SMS, zaprośmy do siebie, jedźmy w odwiedziny. To jest nic, a znaczy tak wiele.

Życie jest zbyt krótkie, nie odkładajmy tego na później, bo później może nie być.

Dla mnie osobiście jest to niewyobrażalne, by nie mieć kontaktu z rodziną. Ja to wiem, że wszyscy Jesteśmy różni, każdy z nas podchodzi do tego inaczej. Inne ważniejsze wartości. Ktoś może powiedzieć, że jego rodzina jest beznadziejna, niefajna, zła, niedobra itp, ale spójrzmy troszkę na siebie, może to my powinnismy coś zmienić w sobie, zróbmy pierwszy krok. Może warto, może nie, ale to Wy będziecie się z tym lepiej czuć, poczujecie pewną wolność, i najważniejsze, ze próbowaliście. Przede wszystkim, nie mówcie, że Jesteście sami, napewno jest ktoś w Waszym otoczeniu, kto porozmawia, wysłucha, tylko pamiętajcie, ta osoba nie jest czarodziejką, nie oczekujcie cudów, jak i od rodziny, tak jak od innych.

Otwórzcie swoje serca, poczujcie powiew nowego świeżego powietrza nadziei. Bądźmy wyrozumiali dla siebie, jak i dla innych. Nie krzywdźmy się nawzajem.

Zapewne znajdzie się ktoś, kto nie zgodzi się ze mną, ale to dla mnie nieważne, to jest tylko moje zdanie, moje myśli. Wiem również, że nie da się nikogo na siłę uszczęśliwić, tylko nie zatracajmy się w nicości, naprawdę lepiej się żyje, może nie finansowo, ale z własnym sumieniem. Nie obudźmy się gdy będzie za późno, na rozmowę, na odwiedziny, lub na to magiczne słowo – przepraszam.

Rodzina – jak to pięknie brzmi. Zróbmy wszystko, żeby to słowo nabrało kolorów. Nie jutro, nie za tydzień – dzisiaj.

Do miłego…..

Pasja….. radości życia

Często zdarza nam się, że może nam czegoś brak, czegoś takiego fajnego, interesującego. Szukamy, zastanawiamy się, co jeszcze nam wyjątkowego brakuje. Może się okazać, że właśnie brak nam pasji, hobby, coś nas kiedyś interesowało, a teraz myślimy, że nie mamy czasu. To jest nieprawda !!!

Ktoś kto chce, znajdzie sposób. Ktoś kto nie chce, znajdzie powód.

Nam się tylko wydaje, że nie mamy czasu, wystarczy się zastanowić czy taka jest prawda? Postarajmy się wszystko rozplanować, wiemy też, że są rodziny gdzie są małe dzieciątka potrzebujące naszej uwagi, poprośmy kogoś, może jakaś godzinka, 30 minut dziennie. Przy dzieciach trudno na jakieś super hobby, ale można się zastanowić, pomyśleć – warto.

Ja kiedyś gdy moje dzieci były malutkie, gdy miałam chwilkę robiłam na szydełku- jakie to relaksujące, nawet melisa jest niczym przy tym. Czas upłynął, dzieci dorosłe, teraz tak naprawdę robię to co lubię, realizuje swoją pasję.

Jeżdżę konno. Uwielbiam to, ktoś może powiedzieć, że już może mam za dużo lat, na tą dyscyplinę, zostawię to bez dalszego komentarza. Nie robię tego codziennie, raz w tygodniu, ale ile mam radości, fakt jestem zmęczona później, brak sił, ale szczęśliwa.

Zastanówmy się, co chcielibyśmy robić, przecież nie każdy kocha konie. Mogą to być książki, robienie paznokci, branzoletki, taniec, jazda na rowerze itp. To co lubicie. Nie musicie poświęcić całego tygodnia, czy dnia. Ile możecie, ile chcecie, od Was zależy tylko i wyłącznie.

Jest to bardzo ważne w naszym codziennym życiu. Taka mała wisienka na naszym życiowym „torcie”. Zatroszczmy się o siebie choć troszkę, uszczęśliwiajmy się. Jeśli nie wiemy, próbujmy tego czy tamtego.

Takie nic, a może być czymś fajnym, ciekawym, takim spełnieniem.

Do miłego……

Muzyka… ukojeniem duszy

Zawsze uważałam, tam gdzie muzyka tam dobrzy ludzie. Towarzyszy nam ona przez całe życie. W szkole, w pracy, w życiu codziennym. Dostrajamy ją do naszych myśli, uczuć. Kiedy jest nam smutno, słuchamy smutnej muzyki, kiedy jest nam wesoło, Jesteśmy szczęśliwi, gra nam w sercu, jest wesoła, nadająca rytm naszym uczuciom.

Spokojnej melodii, możemy zawsze posłuchać przy czytaniu, przy porannej kawie, czy romantycznej randce.

Cieszmy się, tańczmy, dajmy się ponieść, poczujmy tą lekkość, wolność umysłową.

Nie bądźmy przysłowiowymi „borsukami”, słuchajmy muzyki, śpiewajmy na cały głos, niech słyszą nas wszyscy, nie patrzmy czy im się to podoba czy nie.

To jest Wasza muzyka, niech nie cichnie, niech gra. To jest Wasze życie.

Do miłego….

Zazdrość…. cecha ludzi słabych

Zazdrość jest troszkę słabym punktem naszego charakteru, ale również sprzymierzeńcem, podnosząca pikanterii w związku.

Nigdy nie mogłam zrozumieć, że można być zazdrosną o osoby, które mają super samochód, piękny dom, ładniejszą sukienkę. Niech mają, a Ty jeśli tego potrzebujesz, zrób wszystko, żeby to mieć, ale nie za wszelką cenę, na spokojnie, jeśli postawisz sobie to za cel, spełni się. Może nie aż takie piękne, ale Twoje, będziesz mogła spojrzeć w lustrze na siebie i powiedzieć: „mam, nie poddałam się”.

Kiedyś usłyszałam bardzo fajne powiedzenie- Trawa zieleńsza zawsze za płotem. Ale dlaczego również nie u Ciebie? Nie patrz na inne podwórko, zobacz co możesz zrobić u siebie. Nie jesteśmy wszyscy tacy sami. Każdy z nas jest indywidualny, nie papugujmy. Bądźmy sobą, oryginalność jest w cenie. Nie zamykajmy się w swojej zazdrości, to tylko my wtedy tak najbardziej ucierpimy. Cieszmy się tym co mamy. Takie nic, a naprawdę potrafi zdziałać cuda. Obróćmy zazdrość w motywację do działania, dążmy do tego co chcemy mieć, oczywiście jeśli wiemy, że to nas naprawdę uszczęśliwi. Tylko to szczęście może być blisko, może tuż za rogiem.

Muszę poruszyć teraz inny odłam zazdrości, zazdrość o osobę, którą się kocha. I tu muszę być bardzo obiektywna, ponieważ sama kiedyś miałam z tym problem. Moja wyobraźnia płatała mi figle, miała naprawdę szerokie horyzonty. Teraz jest to troszkę śmieszne dla mnie, aczkolwiek dopiero teraz. Nie mogę powiedzieć, że jestem za tym, żeby w/g jej nie było, absolutnie, jeśli jest zdrowa dla związku, a nie zaślepiona obsesją. Związek nabiera bardziej większej mocy, czujemy to, że nam zależy.

Pamiętajmy, że każdy z nas potrzebuje, i powinien mieć swój mały, prywatny „świat”.

Zaufanie to skała nie do skruszenia. Nie dajmy się zwariować, nie ulegajmy jej, aż tak bardzo. To wszystko zależy od nas.

Nie wolno bawić się uczuciami drugiej osoby.

Rozmawiajmy ze sobą, rano przy śniadaniu, zadzwońmy do siebie w ciągu dnia, usiądźmy razem wieczorem.

Szczerość najważniejsza – fundament mocnego, cudownego związku.

Do miłego….

Wiek… to żadna przeszkoda

Co to znaczy „w moim wieku „? Że co? Ale? Nie ma czegoś takiego, nie istnieje, to tylko Twoje usprawiedliwienie.

Życie jest tylko jedno, i od Ciebie zależy jak go przeżyjesz.

Traktuj je, jak coś najpiękniejszego, pomimo problemów, zdarzających się pewnych potknięć, złych decyzji. Samo życie.

Nie patrz, że lata lecą, chcesz skoczyć z bungee – skacz, chcesz kochać – zakochaj się, chcesz iść potańczyć – tańcz, chcesz napić się alko – napij się. Czy masz 20, 40, 70 lat czy to coś zmienia? Nie, zrób to na co masz ochotę, oczywiście w granicach dobrego smaku. Nie ograniczaj się z powodu swoich lat. Nie jest to ważne, jeśli nie zagraża to Twojemu zdrowiu, i innym. Nie czekaj.

Pamiętaj, żyje się tu i teraz !!!

Jeśli ktoś Wam powie – „ ogarnij się, nie masz 20-stu lat”, odwróć się i powiedz – „ to patrz”.Nie pozwólcie, żeby Wam ktoś mówił jak macie żyć. Nikt za Was go nie przeżyje, każdy ma swoje. Dążcie do tego żeby kiedyś powiedzieć – Żyłam jak chciałam.

Kiedyś uważałam, że trzeba być niezauważalnym, wtopić się w tło, żeby nikt nie miał tematu do rozmów. Teraz mogę wykrzyczeć, że to była najgłupsza rzecz na świecie.

Bądźmy sobą, nie udawajmy kogoś kim nie Jesteśmy. Niech gadają, zawsze znajdą temat. Zapewne ich życie jest szare i bez wyrazu. Żyj kolorowo, rzucają kłody to skacz wyżej.

Wszystko możecie. Liczby są potrzebne, ale najbardziej w matematyce.

Żyj tak, jakby nie było jutra, bo to Ty Jesteś w swoim życiu najważniejsza.

Do miłego..,.

Samotność….w tłumie ludzi

Nie potrafię sobie wyobrazić, co czują osoby samotne, nie mające rodziny, przyjaciół, są zdane tylko na siebie.

W moich etapach życiowych, zawsze był ktoś, kto ze mną rozmawiał, miał dla mnie czas, pomimo jego braku w tym pędzącym świecie.

Nie raz mówimy, że chcemy pobyć sami, pragniemy ciszy, gdzieś daleko, gdzie nikt nas nie znajdzie, od zgiełku ludzi, od rozmów, od osób, które cały czas coś chcą. Tylko czy tak naprawdę moglibyśmy żyć, tak samotnie? Ile byśmy wytrzymali?, może tydzień, dwa, rok, ale całe życie?

Uśmiecham się teraz, bo ja często powtarzam, że wyjadę daleko sama, tona książek, i cisza. Ale czy dam rade taki długo czas? Hmm, no właśnie nie wiem. Inna sytuacja jest wtedy, jeśli wyjeżdża się z kimś. Gdzie rano można powiedzieć: „ dzień dobry, może kawki?”

Są osoby, które lubią przebywać w swoim tylko towarzystwie, ale czy to jest ich wybór? Czy może ucieczka , od problemów, od odpowiedzialności? Nie potrafię odpowiedzieć, chociaż nie ukrywam, że zawsze mnie to zastanawiało.

Nie zapomnijmy o ludziach, którzy zostali sami wbrew ich samych. Nie mają rodziny, ktoś odszedł…., ktoś się odwrócił od nich, lub po prostu okazuje brak zainteresowania. Bardzo to jest smutne, aż serce pęka. Ciężko o tym pisać. Są takie sytuacje w roku jak święta, urodziny, dzień matki czy ojca, gdzie najbardziej się to odczuwa. Trudno powstrzymać łzy, gdy pomyślimy co czują dane osoby. Jest to ciężko do ogarnięcia w swojej głowie, jeśli nas to nie dotyczy.

Nie udawajmy, że tego nie widzimy. Nie mówię o tym, żeby przebywać cały czas z tą osobą, ale przy niewinnym spotkaniu gdzieś tam, pozdrowić, uśmiechnąć się, zapytać czy wszystko w porządku. Dla nas to nic, ale taka osoba może „szczęśliwa” to duże słowo, aczkolwiek będzie to fajny dzień dla niej. Nie wspomnę, że dla nas również.

Są też osoby, z wyboru własnego, z zawziętości, odwracają się od bliskich, czy przyjaciół. Warto spróbować porozmawiać, zagadać, tylko nic na siłę, bo może przynieść odwrotny skutek.

Czas leczy rany, tylko nie wszystko można odbudować.

Dbajmy o nasze relacje, pamiętajmy o rodzinie, przyjaciołach, znajomych. Żyjemy w tak prostym, i osiągalnym sposobem na utrzymanie kontaktu: bierzesz telefon do ręki, i dzwonisz; wsiadasz w samochód, i jedziesz; idziesz na pociąg, autobus, i już. Proste, prawda ?

Życie jest proste, tylko nie utrudniajmy go sobie. Jest zbyt krótkie. Zegar swoim rytmem tyka : tik tak tik tak.Nie obudźmy się wtedy, kiedy będzie już za późno. Odwróćmy się do tyłu, w prawo, w lewo bez klapek na oczach.

Bądźmy słońcem w ponury dzień.

Do miłego.,…